Co się dzieje, gdy uwolnimy architekturę od praw fizyki?
W tym kadrze po raz kolejny sięgnęłam po podwójną ekspozycję, ale tym razem chciałam pójść o krok dalej w stronę czystej, geometrycznej abstrakcji. Zamiast tradycyjnego patrzenia w górę na fasadę, obróciłam i nałożyłam perspektywy tak, aby masywna, kaskadowa bryła sprawiała wrażenie obiektu lewitującego w przestrzeni.
Monochromatyczna paleta odcieni szarości wydobywa tu surowy, wręcz brutalistyczny charakter formy. Ostre kąty, rytmiczne załamania kolejnych kondygnacji i mocne ramy okienne przenikają się z chłodną, zamgloną płaszczyzną tła. Półprzezroczyste warstwy tworzą iluzję szklanej rzeźby lub futurystycznego monumentu zawieszonego w bezczasie.
Podwójna ekspozycja w architekturze fascynuje mnie właśnie dlatego: pozwala rozłożyć budynek na podstawowe elementy – linie, cienie, płaszczyzny – i złożyć je na nowo w coś, co istnieje tylko na matrycy.
Dla mnie ten kadr to opowieść o równowadze i napięciu między ciężarem betonu a lekkością kompozycji. A Wy co w nim widzicie – miejską konstrukcję czy geometryczną abstrakcję?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz